Zachwyt zapukał do moich drzwi

Kilka dni temu zachwycałam się lawendowym polem. Wydawało mi się wtedy, że takie spotkania z pięknem zdarzają się tylko w wyjątkowych miejscach.

A jednak życie postanowiło mnie jeszcze raz zaskoczyć.

Po powrocie do domu otworzyłam drzwi i zobaczyłam niezwykłego gościa.

Na moich drzwiach wejściowych, na drugim piętrze bloku, siedział przepiękny zielony pasikonik.

Przez chwilę po prostu na niego patrzyłam.

Takiego pięknego stworzenia nie zawsze można spotkać nawet podczas spaceru po łące, a tymczasem on wybrał właśnie moje drzwi.

Dopiero z bliska dostrzegłam, jak jest niezwykły.

Delikatne, niemal nieskończenie długie czułki, intensywnie zielony kolor i maleńkie szczegóły, których wcześniej pewnie bym nie zauważyła.

Pomyślałam wtedy, że zachwyt często zaczyna się od zatrzymania.

Potem przyszła pora, aby odprowadzić mojego gościa tam, gdzie jego miejsce.

Od tego, żeby podejść bliżej.

Nie było łatwo.

Pasikonik okazał się świetnym skoczkiem i kilka razy zaskoczył mnie swoją zwinnością. Na szczęście po krótkiej „wyprawie” wrócił bezpiecznie do trawy.

Patrzyłam jeszcze przez chwilę, jak spokojnie rusza w swoją stronę.

I pomyślałam, że świat naprawdę potrafi zachwycać.

Nie tylko na lawendowych polach.

Czasami zachwyt po prostu… siada na naszych drzwiach.


2 odpowiedzi na “Zachwyt zapukał do moich drzwi”

  1. Awatar Kasia
    Kasia

    Piękny wpis. 💚 Gdy byłam dzieckiem, u mojej babci w szparze przy domu mieszkał taki zielony grajek. Każdego wieczoru aż do późnej jesieni dawał swoje niezwykłe koncerty. Do dziś, gdy słyszę ten dźwięk albo widzę pasikonika, wracają do mnie te ciepłe wspomnienia. Dziękuję, że Twój wpis je we mnie obudził. 🌿💚

    Polubienie

  2. Awatar Wioletta Zdobylak

    Bardzo cieszę się że mój wpis obudził w Tobie miłe wspomnienia i że trafiłaś na mój blog. Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknych chwil😊

    Polubienie

Dodaj komentarz