Izby. Zanim weszłam na szczyt Lackowa

Zanim wyruszyłam na Lackową, zatrzymałam się we wsi Izby.

Przy drewnianym domu przywitał mnie prosty napis: „hello”.

Uśmiechnęłam się.

Czasem właśnie tak zaczyna się dobra przygoda – od zwyczajnego powitania i poczucia, że trafiło się we właściwe miejsce.

W ogrodzie kwitły różowe łubiny. Krople deszczu wciąż trzymały się płatków, jakby przypominały, że nawet po burzy można rozkwitać.

Ruszyłam dalej.

Po drodze trafiłam na niewielki drewniany mostek prowadzący do miejsca pamięci. Stanęłam na nim na chwilę.

Mosty mają w sobie coś szczególnego.

Pozwalają przejść z jednego brzegu na drugi, zostawiając za sobą to, co było, i otwierając się na to, co dopiero nadejdzie.

Szlak prowadził przez las.

Słońce przedzierało się przez liście, a na ziemi pojawił się mój cień.

Patrzyłam na niego i pomyślałam, że niesiemy ze sobą wszystko, czego doświadczyliśmy – radości, straty, pytania i nadzieje.

A mimo to wciąż idziemy naprzód.

Na Lackowej przywitała mnie biało-czerwona flaga.

Stanęłam obok niej z wdzięcznością.

Nie za zdobyty szczyt.

Za możliwość bycia tutaj.

Za zdrowie, które pozwoliło postawić kolejny krok.

Za siłę, której czasem sama w sobie nie dostrzegam.

Schodząc ze szlaku, zauważyłam białego motyla unoszącego się nad maleńkimi, błękitnymi kwiatami.

Nie spieszył się.

Po prostu był.

Minęłam starą cerkiewkę ukrytą wśród drzew.

Cichą i pokorną.

Taką, która niczego nie udowadnia, a jednak pozostaje w pamięci.

Później usiadłam pod potężnym drzewem.

Oparłam się o jego pień i pomyślałam, że drzewa są mądrymi nauczycielami.

Nie biegną.

Nie rywalizują.

Rosną we własnym tempie, mocno zakorzenione, cierpliwe wobec zmieniających się pór roku.

Może właśnie tego uczyła mnie Lackowa.

Że nie trzeba przeżywać życia w pośpiechu.

Że czasem wystarczy zatrzymać się przy kwiatach, zauważyć motyla, usiąść pod drzewem i podziękować za drogę.

Wracając do Izb, czułam zmęczenie, ale i spokój.

Nie wracałam już tą samą osobą, która rano opuszczała nocleg.

Bo góry nie zmieniają nas od razu.

Zmieniają nas krok po kroku.

A potem, zupełnie niepostrzeżenie, pomagają wrócić bliżej siebie.


Dodaj komentarz