Szłam zwykłą drogą, taką jak wiele innych.
Myśli były gdzieś dalej niż moje kroki.
I wtedy je zobaczyłam.
Drzewo, które nie próbowało niczego udowodnić.
Po prostu było — całe w kwiatach, jakby świat na chwilę postanowił być łagodny.
Zatrzymałam się.
Nie dlatego, że musiałam.
Dlatego, że coś we mnie też chciało na moment przestać się spieszyć.

Patrzyłam w górę, przez różowe gałęzie, jak przez miękki filtr spokoju.
I pomyślałam, że może życie nie zawsze musi być ciężarem do niesienia.
Może czasem jest czymś, co po prostu można zobaczyć.

Tak jak to drzewo.
