Nie otworzyłam ksiązki

Poszłam dziś nad rzekę.
Spokojną, jakby nic nie musiała udowadniać.

Niebo było jasne, ozdobione białymi chmurami, które płynęły gdzieś bez pośpiechu.
Wzięłam ze sobą książkę. Chciałam poczytać.

Nie otworzyłam jej ani razu.

Zamiast tego słuchałam.
Ptaków, wiatru, odległych dźwięków samochodów, które nie przeszkadzały — były tylko tłem.

I słuchałam siebie.

Pojawiły się pytania.
Ciche, ale ważne.
Co chcę robić w swoim życiu?
Jakie pasje są naprawdę moje?

Nie przyszły odpowiedzi.
Ale przyszło coś innego — zatrzymanie.

Zrozumiałam, że może nie wszystko trzeba wiedzieć od razu.
Może czasem wystarczy usiąść nad rzeką i pozwolić myślom płynąć razem z wodą.

Książka leżała obok mnie.
I chyba pierwszy raz nie była najważniejsza.


Dodaj komentarz