Dziś wyszłam na krótki spacer. Nie planowałam niczego szczególnego.
A jednak spotkałam ptaki. Najpierw na ziemi – zajęte swoim światem, szybkie, uważne. Mogłam podejść blisko. Stałam z nimi na tej samej ziemi.
Poczułam ciekawość i zachwyt.
Nie było łatwo zrobić zdjęcie – są tak szybkie.
Ale to nie było najważniejsze.

Potem zobaczyłam sikorkę. Zdziwiła mnie bo kojarzyła mi się z zimą, a przecież była wiosna.
Przylatywała i odlatywała.
Jakby sprawdzała moją obecność.
Jakby była ciekawa – tak jak ja.
Stałam tak długo , aż odleciała.

I zostało we mnie ciche zadowolenie –
że mogłam być blisko.
