Kilka tygodni temu napisałam o nieznanej roślince, która sama wyrosła z ziaren rozsypanych zimą dla ptaków.
Nie wiedziałam wtedy, kim jest.
Czekałam.
Najpierw pojawiły się liście.
Potem pąki.
Potem żółte kwiaty.
A dziś patrzę na nią i widzę coś jeszcze.
Kwiaty powoli ustępują miejsca zielonym strąkom.
Roślina znowu się zmienia.
Zrozumiałam, że cierpliwość nie kończy się wtedy, gdy doczekamy pierwszego kwiatu.
Życie ciągle zaprasza nas do następnego etapu.
Dzisiaj już nie czekam, żeby dowiedzieć się, kim jest.
Patrzę z ciekawością, kim jeszcze się stanie.
I pomyślałam, że z ludźmi bywa podobnie.
Często wydaje nam się, że kiedy osiągniemy jakiś cel, historia się kończy.
A tymczasem życie tylko otwiera następny rozdział.
Nie wszystko przychodzi od razu.
I może całe szczęście.
Bo dzięki temu uczymy się zachwytu nie tylko nad początkiem, ale również nad tym, co dojrzewa powoli.
