Biegłam w rytmie bluesa

Jedno ucho zamilkło.
Drugie nauczyło się słyszeć głębiej.

Biegłam wieczorem
w rytmie muzyki stworzonej przez sztuczną inteligencję,
a jednak bardziej ludzkiej
niż wiele rozmów, które pamiętam.

Blues dotykał mnie od środka.
Kroki przesuwały się powoli, miękko,
jakby ciało pamiętało coś,
czego rozum jeszcze nie umiał nazwać.

Chciało mi się płakać.
Nie z bólu.
Ze wzruszenia,
że mimo ciszy
nadal potrafię słyszeć życie.

I wtedy zrozumiałam,
że emocje, które przez długi czas musiały być dzielne,
wreszcie dostały muzykę
przy której mogły odpocząć .

Ja i blues jesteśmy jak siostry.
Rozumiemy smak tęsknoty i straty.
Nie wypieramy trudnych chwil.
Dajemy im miejsce przy sobie,
aż stają się częścią naszej melodii.


Dodaj komentarz