Bukiet, któremu nie mogłam się oprzeć

Może to nie my szukamy piękna,
ale ono czasem znajduje nas pierwsze
.

Zaczęło się od spojrzenia.

Stałam przy wejściu do kwiaciarni, otoczona kwiatami, które tworzyły coś więcej niż dekorację jakby zaproszenie do świata łagodności i koloru.

Ale zanim weszłam, zatrzymała mnie tabliczka.

„Nie jesteś smutny!
Potrzebujesz tylko kwiatów.”

Uśmiechnęłam się. Było w tym coś lekkiego, a jednocześnie prawdziwego.

Weszłam, żeby przeczytać ją dokładnie.
I tak znalazłam się w środku.

A tam jakby czekał rumianek.
W rękach sprzedawczyni, świeży, delikatny, cichy.

Najpierw pomyślałam, że to margaretki.
Ale pani uśmiechnęła się i powiedziała:

„To rumianek.”

I wtedy poczułam coś jeszcze.

Przecież rumianek jest ze mną każdego dnia.
Piję go. Uspokaja mnie.
Jest blisko.

Pomyślałam, że to jeszcze lepiej.

Jakby ten bukiet nie był przypadkowy.
Jakby przyszedł do mnie w znajomej formie,
żeby być nie tylko na stole,
ale też we mnie.

I tak trafił do mojego domu.
Na wielkanocny stół.
Cichy, prosty, prawdziwy.

Jak wszystko, co najważniejsze.


Dodaj komentarz