Rzeka która niesie ciężar i nie przestaje płynąć

Dziś zrobiłam sobie medytację w ruchu.
Siedem kilometrów spaceru nad rzekę, żeby chwilę pobyć z myślą, że biegu i tempa rzeki nie da się zmienić – można je tylko zaakceptować.

Rzeka była dziś bardzo wymowna.
Płynęła swoim tempem, niosąc ze sobą bagaż lodu.
Ten ciężar wcale jej nie zatrzymywał.

Na wodzie była jedna kaczka.
Nurkowała pod lodem i wypływała.
Na początku poczułam obawę, że dzieje się coś niedobrego.
Po chwili zobaczyłam, że to jej sposób.
Nazwałam to zabawą.
Jakby czerpała z tej trudnej przestrzeni coś dla siebie.

Po drugiej stronie rzeki był jeszcze jeden obserwator.
Duży ptak, wyglądał jak czapla.
Patrzył tak samo jak ja.
Przez krótką chwilę było nas dwoje – po dwóch brzegach –
i rzeka pomiędzy nami.

Wracając do domu, w parku zobaczyłam ośnieżoną choinkę,
wystrojoną jak na święta.
A po drodze przywitało mnie słońce.

Ta krótka medytacja bardzo dużo wniosła w ruchu.
Rzeka płynęła dalej.
Mimo obciążenia.
W swoim tempie.


Dodaj komentarz