Po świątecznym obiedzie pojechałam nad jezioro.
Nie po widok, nie po spacer.
Po oddech.
Na wodzie było bardzo dużo ptaków. Dziesiątki, może setki.
Nie latały. Nie krzyczały.
Po prostu były.
Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego akurat teraz i dlaczego razem.
I jakie mają plany.
A potem przyszło inne pytanie:
czy one w ogóle muszą je mieć?
Ptaki nie planują przyszłości w ludzkim sensie.
One wiedzą, gdzie jest woda, gdzie jest względnie bezpiecznie,
kiedy warto zostać, a kiedy ruszyć dalej.
Ich mądrość jest prosta:
wystarczy być tam, gdzie da się oddychać.
Patrzyłam na nie długo.
I poczułam, że ja też jestem w takim miejscu.
Nie wiem jeszcze, co dalej.
Nie wszystko jest poukładane.
Ale na ten moment – to wystarcza.
Może nie zawsze trzeba wiedzieć, dokąd się leci.
Czasem wystarczy przysiąść na wodzie
