Czasem wystarczy zatrzymać się na chwilę, by usłyszeć, że cisza nie jest brakiem dźwięków, lecz obecnością życia.
W jej rytmie oddycha świat, a razem z nim — ja sama.
To w ciszy odzyskuję siebie, kawałek po kawałku.
Praktykować ciszę

Coraz bardziej czuję, że cisza nie jest tematem do przemyślenia, ale przestrzenią do praktykowania.
Nie wystarczy o niej wiedzieć, trzeba w niej być — oddychać nią, trwać w niej, pozwolić, by ogarnęła umysł i ciało.
Od jakiegoś czasu staram się żyć tak, by codziennie mieć choć chwilę, w której niczego nie muszę. W ciszy odpoczywam, słyszę siebie wyraźniej, odzyskuję równowagę.
Upewniłam się, że to nie luksus, lecz sposób na życie — łagodny, uważny, zdrowy dla psyche, ciała i ducha.
Cisza nie jest pustką. Jest pełnią, w której znowu można się spotkać — z życiem, z sobą, z tym, co naprawdę ważne.
