Dziś spotkałam lato, jesień i zimę — każdą na swojej wysokości. A gdy zaczęłam szukać wiosny, odkryłam, że niosę ją w sobie.
Słońce grzało jak w lipcu, wiatr smagał jak w lutym, a pod nogami szeleściły liście października. A jednak to nie pogoda zrobiła ten dzień wyjątkowym.
Najważniejsze wydarzyło się w środku — tam, gdzie może budzić się coś nowego, nawet wtedy, gdy wokół trwa mróz.
Wchodząc na Śnieżkę zobaczyłam, że wiosna nie przychodzi z zewnątrz. Wiosnę można mieć w sercu — o każdej porze roku.
Idę dalej
