Opieka jako wybór i ciężar

Decyzja o pełnej opiece nad mamą była wyborem serca. Wiedziałam, że nie mogę jej zostawić samej z chorobą, że moja obecność będzie dla niej ratunkiem i spokojem. Ale ten wybór nie był lekki – od początku niósł w sobie także ciężar.

Opieka wypełnia dni od rana do nocy. To codzienność utkane z powtarzalnych czynności: podania leków, pomocy przy chodzeniu, czuwania, by nic złego się nie stało. W tym rytmie łatwo zapomnieć o sobie. Zmęczenie gromadzi się powoli, jak kamienie wkładane do torby, która każdego dnia staje się cięższa.

Bywa, że pytam siebie, czy mogłam postąpić inaczej. Czy miałam wybór. W takich chwilach czuję, że opieka to nie tylko gest miłości, ale też źródło samotności, bezsilności i utraty części własnego życia.

A jednak w tym ciężarze jest coś, co trzyma mnie na tej drodze. Świadomość, że towarzyszę mamie w jej kruchości, że daję jej coś, czego nikt inny nie da. To bywa trudniejsze, niż mogłam przewidzieć, ale też głębsze, niż potrafię opisać.

Opieka to wybór, który niesie ciężar. Ale jest też miejscem, gdzie wśród trudu rodzi się cicha, prawdziwa miłość – nie ta łatwa i lekka, lecz ta, która pozostaje nawet wtedy, gdy wszystko inne pęka.


Dodaj komentarz