Czasem życie przypomina taki wieczór nad wodą.
Cisza. Niby nic się nie dzieje.
Łódka zacumowana, woda spokojna, niebo bez spektaklu.
A jednak…
we mnie coś się porusza.
Myśl nieśmiało wypływa z pod powierzchni
Uczucie, które długo było gdzieś ukryte, daje o sobie znać.
W środku niczego – jest wszystko.
Czas na oddech. Czas na bycie.
Bez przymusu. Bez biegu.
Po prostu – jestem. I to wystarcza.

